Witam wszystkich serdecznie! Piszę do Państwa z dwóch względów - potrzebuję pomocy mądrych głów i kilku informacji :) Po drugie, niestety, mam problem. Ale po kolei:
Kocioł Q PLUS DR 20 kW
Paliwo: drewno sezonowane - buk
Temp zadana: 70
Czas przedmuchu: 10 s
Przerwa pomiędzy przedmuchami: 5 min
Obroty min: 1
Obroty max:3
Bieg przedmuchu:2
Pompa CWU, pompa CO, zawor 4d, powierzchnia ogrzewana ok.170 m2 (budynek nieocieplony)
Przysłona wentylatora odsłonięta w 1/3 i mniej
Mieszkamy w domu na wsi (stara, poniemiecka szkoła) - dwie rodziny. 30 lat temu jedna wspólna kotłownia, z której dziś korzysta sąsiad, a moja część została te 30 lat temu przekształcona w tzw.etażowe centralne ogrzewanie mieszkania i ciepła woda w bojlerze. Piec (o ile można go było tym nazwać) był w kuchni, ogrzewał jedynie parter. Zaczęliśmy z mężem remont góry, do tej pory nieogrzewanej. Przyszedł czas na zmiany i zmiany sie dokonały - duża piwnica przekształcona została w kotłownie. Nowy kociołek podłączony został do nowego wkładu kwasoodpornego fi 18 (wcześniej wkładu nie było). Wymiana wszystkich rur (instalacja w miedzi), grzejników, termostatów grzejnikowych. Uruchomienie kotłowni - usłyszałam, że "piec musi się wypocić" i postępowałam dalej zgodnie z instrukcjami - cieknie "smoła" z tyłu kotła, spod czopucha - usłyszałam, że tak niestety musi być. Kilka dni, ostre przepalenie i wyschło. Do tej pory paliłam z temp zadana 68-70 stopni. Piec w środku, cały czas od uruchomienia, pokryty był i jest czarną, błyszczącą substancją, na której stare bąble się wysuszyły i łatwo odpadają. Problem i to wielki zaczął się tydzień temu. Mąż postanowił wyręczyć mnie z palenia i nie wiem dlaczego, co nim kierowało - postanowił przez ok.jedną dobę spalać drewno w temp zadanej 55 stopni. Nie trwało to dłużej niż dobę, ponieważ jak tylko zobaczyłam, co jest grane, wszczęłam alarm. Było to w sobotę popołudniu (znów z tyłu kapała, prawie ciekła ta śmierdząca "smoła"). Niedziela wieczór - kociołek już wygaszony - dym coraz mocniej wylatywał na kotłownię przy próbie podłożenia, nie mógł złapać cugu i w poniedziałek przyjechał na ratunek kominiarz. Okazało się, że wkład cały zalepiony, wyczyścił i stwierdził, że "te piece z nadmuchem juz tak mają i będą zapychać wkład". Czy możliwe jest to, aby przez JEDNĄ DOBĘ palenia w tej niskiej temp. (55st.) zatkał się całkowicie wkład? Nie umiem sobie tego inaczej wytłumaczyć, bo właśnie od tamtej feralnej soboty zaczęły się problemy. Kominiarz był zszokowany, bo przecież niecałe 2,5 miesiąca temu zakładał ten wkład i podłączał piec! Nikt nie jest mi w stanie pomóc, przez większość czasu jestem w domu sama z dwuletnim synkiem, mąż zagranicą. Boję się i denerwuję już tym wszystkim :( Miało być pięknie, a wyszło jak przysłowiowe "zawsze".
Druga sprawa, która nie daje mi spokoju - bardzo proszę - czy mógłby mi ktoś z Państwa wytłumaczyć zasadę działania przepustnic powietrza wtórnego na bocznych ścianach w tylnej części kotła. Do tej pory były całkowicie zasłonięte. Instalator kotła "tłumaczył" to tak, że "jak je otworzysz, to powietrze nie idzie przez ruszt, tylko tyłem" i zamknął. Nie wiedziałam i nadal nie wiem jak działają, co dzieje sie z powietrzem, czy one je zasysają? Skoro mam problem z kondensatem i sadzą, powinnam je mieć obydwie otwarte (jeśli tak, to co wtedy będzie zmieni się w procesie spalania)?Aha, kociołek bez trudu osiąga zadaną temperaturę a właściwie zawsze przekracza ją o kilka stopni, dobija nawet do 80, choć głównie jest to 74-75.
Bardzo proszę o rady, o informacje - jesteście mądrzejsi, potrzebuję Waszej pomocy. Czekam niecierpliwie na odpowiedź i z góry bardzo dziękuję za Państwa czasi i wiedzę!!!
P.S. Od wtorku (dzień po wizycie kominiarza) palę w temp. 70 stopni przy częściowym (minimalnym) uchyleniu przepustnic powietrza wtórnego. Kocioł utrzymuje temperaturę zadana i nie odbiega od niej już tak znacząco. Mam wrażenie, że załadowane drewno szybciej się wypala, a co najbardziej mnie martwi to powrót dużej ilości sadzy na drzwiczkach komory załadowczej i jeszcze większej ilości sadzy w górnej komorze (wymiennik ciepła).